Max Payne pisze:
Chemik pisze:
Max Payne pisze:
Ale uwierz mi, są gorsze rzeczy niż wiertarka, np. tłuczenie kotletów w niedzielę o 8 rano (albo i przed 8). To jest dopiero paranoja dla mnie, ja rozumiem że ktoś może prowadzić inny tryb życia niż ja, ale o 8 rano w niedzielę???
Normalnie przypomina mi się kawał o gościu, który miał pretensje do
persa, że ten tupał po
puszystym dywanie :))
Łatwo Ci mówić, nie zawsze jestem w niedzielę rano w takim stanie jak po waszej wizycie:D Owszem, wtedy mi nie przeszkadzało, nie słyszałem bo "spałem"*, ale jak jestem trzeźwy to może drażnić.
*w sytuacji o której mowa to nie był sen, a zwykła utrata przytomności:D
A propos dyskusji o hałasie w ogóle, dom na wsi czy w ogóle dom jednorodzinny ma zaletę, którą miażdży po prostu bloki - ciszę. Kiedy przebywam w mieście, ciągły szum jakoś mi nie przeszkadza - do wieczora. Wtedy też w zasadzie mi nie przeszkadza, zaczynam go zauważać po prostu. Kiedyś położyłem się spać u znajomych w mieszkaniu. Rano, bo rano, ale tak akurat wyszło, że się rano żdżemnąć chciałem. :) Zresztą to były wakacje. :) Była to akurat pora, kiedy większość ludzi wychodzi do pracy i zdziwiło mnie niezmiernie, jak tam było wszystko słychać: rozmowy, kroki, odgłosy z łazienek i kuchni... No coś niesamowitego. :) I pomyśleć, że pierwsze lata życia spędziłem w mieście, ba - w akademiku! :)