wyjatkowo mlody kot pisze:
apaczyk pisze:
By the look of it, nie trzeba by tego nawet specjalnie rozgłaszać. ;)
Rozumiem, że przypieprzanie się do co drugiego mojego posta sprawia ci przyjemność. Nie wiem, czym sobie zasłużyłam na ten zaszczyt, bo nie znasz mnie, nie widziałeś mnie na oczy ani ze mną nawet przez moment nie rozmawiałeś.
No cóż. Baw się. Grunt to odrobina godziwej rozrywki cudzym kosztem.
Ke? Ale o co ci chodzi, jak pragnę zdrowia? Po pierwsze nie przypominam sobie, żebym się przypieprzał do jakiegokolwiek twojego posta, wliczając w to również tego powyższego, o co drugim nawet nie wspomnę. Chyba że za przypieprzanie się uznamy próbę polemiki z zawartymi w nim tezami. Wtedy sorry, myślałem, że na tym właśnie zasadza się idea forum. Ale nawet taka próba miała ostatnio miejsce tygodnie, jeśli nie miesiące temu.
Po drugie - strange as it may seem - nie miałem na myśli nic złego. Sama wymieniłaś właśnie pięć (!!) przypadków par, które już parami nie są. Zaiste zatem, jeśli ktoś cię zna, mogłoby mu coś takiego, o czym sama napisałaś, w głowie postać. Bez szczególnego rozgłaszania.
Po trzecie wreszcie nie miała to być bynajmniej zabawa twoim kosztem. Napisałaś, że "rozgłaszasz", jakobyś przynosiła pecha (jak rozumiem, by uniknąć zaproszeń na śluby). IMHO z takim backgroundem - niepotrzebne marnowanie czasu. Ale gdzie tu jakaś twoja wina? Jak ktoś chce być przesądny, jego prawo. Ja nie twierdzę, że przynosisz pecha. Stwierdziłem jedynie, bez złośliwości, a już na pewno względem ciebie, że faktycznie można odnieść takie wrażenie, odnosząc się przy tym wyłącznie do tego co sama napisałaś.
PS. Ja rozumiem, że kobiety bywają drażliwe, ale udało ci się mnie zaskoczyć.