|
Tylko, że główka nie brała udziału w tym wszystkim.
Jedynie w przenośni.
Druga szansa? Ja chcę dostać pierwszą i ostatnią. Przez tyle czasu nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak bardzo ją raniłem. Egoizm itp wzięły gore nad rozumem i sercem.
Człowiek nie wie ile może stracić, dopóki tego nie straci.
A ja wiem, że mogę stracić bardzo wiele. Samobiczowanie mi pomoże, bo przynajmniej poczuję się choć trochę jak Karola. Dlaczego myślałem, że miłość sama sobie poradzi, że nie trzeba jej pomagać, bo to ona, nawet bez naszego starania, wszystko wyprostuje. Myliłem się bardzo.
Odnośnie tego chłopaka, który teraz się obok niej kręci...
Nie znam go dobrze, ale poznałem kilka opinii na jego temat (od jego rodzonego brata, bratowej i przyjaciół, którzy znają go szmat czasu). Chłopak już nie jeden związek doprowadził do totalnego rozpadu. Stawał się przyjacielem zranionej dziewczyny, dawał wsparcie, nastawiał przeciw jej partnerom. Dziewczyny widziały w nim owo wsparcie, czuły się bezpieczne, a on po jakimś czasie, gdy się dobrze zabawił, rzucał bez skrupułów. Jedna z tych dziewczyn wylądowała w szpitalu z podciętymi żyłami. Jedną ze swoich "dziewczyn" postanowił sprawdzić - poprosił kumpla żeby poderwał jego dziewczynę, bo sam nie umiał się z nią rozstać.
To nie są moje opinie, to nie są opinie wyssane z palca. On taki jest.
Gdyby to był szczery, dobry człowiek, nie bałbym się tego, ze namiesza Karoli w głowie. Może nawet odsunąłbym się w cień, wiedząc, że przy nim czuje się lepiej. Jednak gdy pomyślę, jak on może ją skrzywdzić to, aż mnie nosi.
Wiem, ja też ją skrzywdziłem. Ja wiem, że źle zrobiłem i będę starał się to wszystko naprawić, odzyskać stracone zaufanie, być tym wsparciem. On wykorzysta i odejdzie - dlatego się boję. Zależy mi na niej, zależy mi na jej szczęściu. Jeśli ja nie będę mógł go jej dać, to przynajmniej będę starał się być jej bliską osobą.
Nie poddam się i będę walczył o tą miłość. Wiem, że warto. Wiem, że tego chcę. Potrzebowałem kopniaka i go dostałem.
Pomimo moich błędów, pomimo mojego zachowania, postaram się Ją odzyskać.
Zmieniam pracę. Starałem się o nią, żeby być bliżej Karoli, żeby mieć dla niej więcej czasu.
Ku*wa, pogubiłem się i za późno zacząłem to zmieniać.
Coś, co mnie dodatkowo dobija: w sobotę w rodzinie Karoli jest wesele. Niestety ze względu na nasze rozstanie nie pójdziemy. Ona nawet nie chciała tam iść. Jeśli jednak będzie musiała, to zastanawia się, czy nie zapytać tego chłopaka.
Gdyby tak się stało, to nie ręczę za siebie. Gniew wziąłby górę nad trzeźwym myśleniem. Zrobiłbym mu dużo złego...
_________________ /;l;ljlxghzzv bjhgfk8i657hbdhgkjhgk;j
|