Avarila pisze:
Hagar pisze:
Ech, nie ma to jak stare, dobre wzorce sprawdzone z dziada, pradziada ;)
Na moją Kobietę, po przebudzeniu czeka już śniadanie i kawa zrobione przez mnie... co ma też swoje plusy, bo zanim Ona przejdzie poranny etap łazienkowo-szafowy ("cojamamnasiebiewłożyć") mam dużo czasu na delektowanie się kawą i przeglądanie netu ;)
Pewnie, że wcześniejsze wstawanie ma swoje dobre strony np :chwilka czasu na herbatę i książkę
Jak to? O której wy wstajecie, że przed wyjściem do pracy macie czas na książkę czy internet? A może powinnam zapytać ile czasu wam zajmuje dojazd do pracy?
Bo ja np. wstając teoretycznie o 6 (praktycznie o 6.20 jak dobrze pójdzie) jestem chodzącym zombie, które ledwie jest zdolne do zrobienia sobie śniadania;))*
*Ponadto ja wstaję o 6, ale budzę się około 9;))
Co do marudów, to od tygodni obiecuję sobie, że pójdę spać przed 23 i jakoś mi w ogóle nie wychodzi. Zawsze jest coś do zrobienia, tym bardziej, że do domu z pracy wracam około 20.00
Na dokładkę zostałam niedawno poinformowana o projekcie (a raczej jego wstępnych rozmiarach) jaki mamy realizować od połowy grudnia. Biorąc pod uwagę fakt, że w tej chwili pracuję jakieś 9 w porywach do 10 godzin czuję się "lekko zaniepokojona". Wprawdzie szef wspomniał coś o zatrudnieniu jeszcze jednej osoby do pomocy, ale raczej nie był zbyt przekonujący. No i jakoś do tej pory nie rozpoczęliśmy poszukiwań odpowiedniej osoby:]