Borsuk pisze:
apaczyk pisze:
czy minąłeś ją po prawej i próbowałeś się wcisnąć przed nią i nie zdążyłeś?
minąłem ją po prawej, podobnie jak parę aut przede mną. A raczej prawie minąłem. Jechałem za nią z 1,5 kilometra, dawałem znaki światłami i nic. W tym czasie parę aut minęło ją od prawej, ja się za późno zdecydowałem. W mordę, w Niemczech blokowanie lewego pasa jest surowo karane "z urzędu", w Polsce zostaje tylko łamanie prawa w postaci wyprzedzania od prawej.
Zaraz, bo dalej nie rozumiem. To do kolizji doszło kiedy to Ty od prawej chciałeś wjechać przed nią (a nie zdążyłeś dlaczego?), czy rzeczywiście ona się w ostatniej chwili zdecydowała zjechać na prawo? Jeśli to drugie, to w życiu bym nie odpuścił na Twoim miejscu. Wina ewidentnie leżałaby po jej stronie. Miałem dokładnie taką samą stłuczkę z gościem, który najpierw nie reagował na znaki, żeby zjechał z lewego pasa, a jak go mijałem po prawej to nagle zaczął zjeżdżać, bez kierunku, a potem się okazało, że nawet tego nie zauważył (on nawet nie miał świadomości, że na tym odcinku drogi były dwa pasy. :) Był przekonany, że to ja w niego wjechałem z prawej i na dodatek że wjechałem w niego z pobocza, ale ślady na karoserii na szczęście udowodniły, że był w błędzie, choć musieliśmy dodatkowo czekać na policyjnego "eksperta"). I policja ustaliła co następuje: ja popełniłem wykroczenie wyprzedzając po prawej (nota bene w terenie zabudowanym jest to wszak dopuszczalne), ale to on spowodował kolizję zjeżdżając na prawo. I to on zapłacił mandat, a samochód naprawiłem z jego OC.