Borsuk pisze:
to zabawne, ale powtarzasz ogólniki zwolenników teorii o wpływie człowieka na zmiany klimatyczne. Odpowiem takiej samej wagi argumentem: nie udowodniono jednoznacznie wpływu człowieka na zmiany klimatyczne. Taki sam argument jak Twój i tyle samo wart :-)
Żeby była jasność to mój prawdopodobnie ostatni post na temat efektu cieplarnianego w tym konkretnym wątku na forum. Żadnych więcej polemik nie będzie, bo to nie jest odpowiednie miejsce.
Zarzucasz mi "typowe" ogólniki dla zwolenników teorii o wpływie człowieka na klimat. Sorry ale to tylko chwyt erystyczny. Kliknąłeś w linki? Powtórzę się. Wpływ Słońca jest od kilkudziesięciu lat mierzony i od lat 50. irradiancja słoneczna się nie zmieniła, a temperatura tak.
http://www.realclimate.org/index.php/ar ... r-forcing/http://www.realclimate.org/index.php/ar ... w-decades/Jeżeli to są tylko ogólniki to co nim nie jest? Jeśli to ma być taki sam argument rzuć linkiem do wyników badań, albo artykułu naukowego, który będzie kontrprzykładem. Ewentualnie podałem coś nieścisłego z wulkanami? Ja jestem otwarty na argumenty:)
Cytuj:
Ja tymczasem będę do bólu cytował swój ulubiony cytat: to nie wątpliwości mnie przerażają, to pewniki są przerażające.
Sorry Borsuku, ale odnoszę wrażenie, że jedyną osobą, która w tej sprawie ma najmniej wątpliwości jesteś chyba jednak, bez urazy Ty Borsuku. Bo kto niby nie ma wątpliwości? Ja mam jak najbardziej. Efekt cieplarniany to nie jest coś strasznie nietypowego w kosmosie. Z drugiej jednak strony przed XX-wiecznym ociepleniem temperatura była MNIEJ WIĘCEJ stabilna przez ostatnie 1-2 tys. lat. Jednak do dzisiaj nie ma modelu zjawisk atmosferycznych wystarczającego do wyjaśnienia (nie mówiąc już o prognozowaniu) fenomenu małych i dużych epok lodowcowych. Pytanie jakie potraktowanie wątpliwości jest bardziej ryzykowne w tej konkretnej sytuacji dla człowieka i planety. Pytanie czy można ten proces odwrócić, opóźnić, albo na zmiany klimatyczne się przygotować to też nie jest coś "szkodliwego społecznie". Oczywiście IMVHO. Ja osobiście w tej sytuacji uważam, że powinniśmy dmuchać na zimne, bez popadania w szamanizm i histerię :)
Cytuj:
Poczytaj sobie w ostatniej Polityce artykuł o prognozowaniu, życzę epifanii :-)
http://en.wikipedia.org/wiki/Scientific ... ate_changeNie życzę epifanii, bo to jednak nie jest eschatologia tylko nauka. Miłej lektury. Wątpliwości jak najbardziej na miejscu:)
Cytuj:
Ale uważam że przy ograniczonych zasobach powinniśmy się skupić na zadbaniu o wodę pitną i glebę bardziej niż o emisję CO2
Problemem jest to, że zwłaszcza w kwestiach gleby jest to bardzo ze sobą powiązane (stepowienie i pustynnienie sporych kawałków terenu). Pytanie do jakiego momentu emisja CO2 jest w miarę zdrowa dla planety też jest uzasadnione imvho. Wystarczy sobie porównać Górny Śląsk z lat 80tych i teraz, żeby wiedzieć co jest "zdrowsze". Emisja CO2 na wielką skalę czy raczej sensowne ograniczenia. Zwłaszcza, że rabunkowa gospodarka lasów podzwrotnikowych spowodowała zmniejszanie się powierzchni absorbujących CO2:(
Cytuj:
Zamorano, ale Ty masz talent do wyzywania mnie do poważnej dyskusji akurat wtedy, keidy jestem ledwo ciepły. Nie wiem, czy to wahania ciśnienia, czy grypa, ale kręci mi się we łbie. Kończę tym samym ten temat i pozdrawiam uczestników.
Walczysz z mgławicowym przeciwnikiem Borsuku. Nie wyzywam Cię do poważnej dyskusji chodziło mi tylko o te kilka konkretów, które IMO przywołałem i nic więcej. EOT bo to nie jest wątek do dyskusji o klimacie i efekcie cieplarnianym.
Update:
"Niech sceptycyzm trwa, ale nie igrajmy z faktami ...", Alan Thorpe, profesor meteorologii z University of Reading :)