arien pisze:
Możesz rozwinąć wątek i ujawnić powiązania piłki z wiarą w ludzi?;-)
Przygotowuję się do egzaminu sprawnościowego. Koleżanki z pracy wygoniły mnie do pobliskiej szkoły bym pożyczyła sobie piłkę lekarską. Jaką bajeczkę przy okazji wymyśliły, pominę. Grunt, że trochę nabujałam;) Poszłam do pani pedagog, ale jej nie zastałam. Nie chciało mi się iść drugi raz, więc od razu uderzyłam w kierunku sali gimnastycznej. Okazało się, że króluje tam bardzo miły i przystojny wuefista. Widząc jego zainteresowanie moim głębokim dekoltem spojrzałam na prawą dłoń. Niestety, zaobrączkowany. Przedstawiłam się, wyłożyłam sprawę i pytam do kogo mam napisać podanie oraz jakimi pieczątkami opatrzyć. Spojrzał mi w oczy, zjechał spojrzeniem na biust i do biustu powiedział, że nie potrzebuje żadnego podania i że mi ufa. Poprosił tylko bym poczekała chwilę do dzwonka, ponieważ piłki są w siłowni. Zrobił mi przy tym miejsce na krzesełku obok i zaprosił do konwersacji. Wyłgałam się duchotą na sali i wyszłam na korytarz. Po chwili przyszedł po mnie i zaprosił na siłownię. Chwilę grzebaliśmy w różnych piłkach by wybrać odpowiednią. Po dokonaniu wyboru zapytałam, gdzie mogę pokwitować tę piłkę oraz z jakim papierem mam się zjawić, by wszystko było oficjalnie i zgodnie z prawem. Dowiedziałam się ponownie, że trener nie potrzebuje żadnego papierka i mi ufa, ale na zwykłej kartce mogę zapisać swoje dane oraz nazwę instytucji, w której pracuję, by wiedział gdzie mnie szukać. Pochylona zapisywałam dane na zwykłej, małej kartce samoprzylepnej. Trener gapił się w mój dekolt. Gdy skończyłam pisać usłyszałam - Jeszcze pani numer telefonu. W tym miejscu wywinęłam wewnętrznego ROTFLa ale z kamienną twarzą zapisałam mój numer. Podziękowałam grzecznie i wyszłam.
Są jeszcze ludzie, którzy bezinteresownie chcą pomóc innym ludziom;)