|
No dobra, ja mam solidną pigułę. Przyznam się, że znałam dwa:)
Dlaczego mecz Jamajki i Kolumbii trwał tylko 5 minut?
Bo drużyna Jamajki wypaliła całą trawę a Kolumbijczycy wciągnęli wszystkie linie
Podążając za prostą radą, którą przeczytałem w gazecie, znalazłem wewnętrzny
spokój
"Sposób, aby osiągnąć spokój wewnętrzny - to dokończyć wszystkie rzeczy, które
zacząłeś... "
Więc rozejrzałem się po domu, aby znaleźć rzeczy, które zacząłem i nie
dokończyłem... i zanim wyszedłem z domu dzisiaj rano
skończyłem:
- butelkę czerwonego wina,
- butelkę białego,
- Baileys'a,
- Black&White,
- Wild Turkey,
- Absoluta,
- trochę walium,
- niedopalonego jointa,
i resztę tortu orzechowego
Nie macie pojęcia, jak zajebiście się czułem!
----- Pewien człowiek zmarł i normalną koleją rzeczystanął przed świętym
Piotrem. Ten mówi:
>- Niestety, przyjacielu - Popełniłeś w życiu straszny grzech i
nie zostaniesz wpuszczony do nieba, zanim za niego nie odpokutujesz.
Oszukiwałeś mianowicie na podatku dochodowym od osób
fizycznych. Twoja kara będzie polegała na tym, że wrócisz na Ziemię
i spędzisz pięć lat z obrzydliwą, otyłą i paskudną babą, ze
wszystkimi małżeńskimi obowiązkami włącznie. Jeśli ci się uda,
wejdziesz do nieba.
Człowiek uznał, że pięć lat to niewiele wobec perspektywy
wieczności w niebie, wrócił na Ziemię i żył z kaszalotem, którego
mu święty Piotr przeznaczył. Któregoś dnia, idąc z nią po ulicy,
zobaczył swego przyjaciela, idącego z naprzeciwka w towarzystwie
tak odrażającego babsztyla, że w porównaniu z nią kobieta naszego
bohatera była niczym erotyczny sen nastolatka.
> - Czołem, stary! Jak to się stało, że urzędujesz z taką
paszczurą?!
> - Hm, no wiesz, zmarło mi się niedawno i Święty Piotr powiedział
mi, że popełniłem straszliwy grzech, oszukując na podatku
dochodowym od osób fizycznych, przez co narżnąłem rząd na grubą
kasę, i że muszę odpokutować, przeżywając pięć lat na Ziemi z tym
mięchem, które widzisz.
> Panowie uścisnęli sobie dłonie w pełnym zrozumieniu i obiecali
sobie wspomagać się nawzajem w biedzie. Kiedy już mieli się
rozejść, zauważyli wspólnego znajomego, idącego ulicą w
towarzystwie kobiety pięknej jak marzenie, o boskiej figurze,
seksownej jak wszyscy diabli.
> - Hej, stary! Rany bosskie, skądżeś ty, stary kawaler, dorwał
taką lufę?
> - Hm, szczerze mówiąc nie wiem. Pewnego razu obudziłem się, a ona
leżała koło mnie. Od paru lat mam wszystko, o czym mogę marzyć:
piękną kobietę, cudownie prowadzony dom i obłędny, naprawdę
bajeczny seks. Nie wiem tylko, dlaczego zawsze, kiedy się skończymy
kochać, ona odwraca się do ściany i mruczy coś jak:
> "je..y podatek dochodowy od osób fizycznych"
Na poboczu autostrady superhiperblondyna w superhipermini wypina swoją
superhiperpupę wymieniając koło w swoim superhipersamochodzie. Zatrzymuje się
policjant i najdelikatniej jak umie zwraca uwagę:
- Rozumiem, że jest Pani zdenerwowana, ale stoi Pani niebezpiecznie
wyeksponowana na poboczu, a ja coś nie widzę trójkąta.
- No.. bo.. ja.. mam wydepilowany - zarumieniło sie dziewczę..
Szefowie największych banków zorganizowali mistrzostwa świata we włamywaniu się
do sejfu. Zasada była taka:
Reprezentacja kraju ma minutę na włamanie się do sejfu przy zgaszonym świetle.
Po minucie zapala się światło, co jest równoznaczne z przegraną.
Pierwsi wystartowali Niemcy... mija minuta - nie udało się.
Następnie startują Hiszpanie... ta sama sytuacja. Potem
Kolejni Holendrzy, Szwedzi, Portugalczycy... nie udaje się nikomu. W
końcu startują Polacy... Po minucie pan wciska przycisk, ale światło się nie
zapala. Jeden Polak do drugiego:
- Rychu mamy tyle kasy, na ch** ci jeszcze ta żarówka?
Janusz Weiss dzwoni do Miriam:
- dzwonię do Pana/Pani w bardzo nietypowej sprawie
- Kochanie, znalazłem pod łóżkiem naszego syna takie pisemko sado-maso, wiesz:
związani ludzie, maski, pejcze... - mówi żona do męża -
- No i co zrobimy? - Nie wiem, ale klaps nie jest chyba najlepszym pomysłem...
Jasio spotyka na ulicy swoją starą nauczycielkę
- No co u ciebie słychać Jasiu, co porabiasz?
- A wie Pani, chemię wykładam.
- Niemożliwe, no kto by pomyślał..... a gdzie?
- W Biedronce...
Podczas imprezy na Księżycu w pewnej chwili ktoś mówi: - wiesz co, Armstrong?
Niby wszystko jest, rozpalony grill, piwo, dziewczyny ale jakoś atmosfery nie
ma.........
Wraca Krystyna z zebrania feministek. Nastrój bojowy.
Roman otwiera drzwi.- K**wa, koniec z męskimi rządami, ku*** j***y - krzyczy od
progu. To ja jestem głową tego domu!!!!! Od tej pory będzie, jak ja.......
Nie skończyła Krystyna, gdy Roman wyprowadził cios pięścią. Pizdnął jak Tyson
za najlepszych czasów. Niedoszła feministka padła i leży.
Nagle rozlega się dzwonek. W drzwiach staje sąsiad, Lucjan.
- Roman, co się stało Słyszałem łomot...
- Aaaaa, nic takiego Lucek, wszystko OK.
- Więc czemu Krystyna leży jak nieżywa na podłodze?
- To głowa tego domu - leży, gdzie chce.
Jaś zaprosił swoją mamę na obiad w mieście, w którym studiował i gdzie
wynajmował małe mieszkanko razem z koleżanką Justyną. Jednak, kiedy matka
przyjechała do synka, nie mogła nie zauważyć, że współlokatorka syna jest
wyjątkowo ładną i seksowną blondynką. Jak to każda matka zaczęła się
zastanawiać, czy aby z tego ich wspólnego mieszkania nie wynikają jakieś
problemy. Syn zauważył, jak matka patrzy na Justynę i kiedy byli sami
powiedział:
- Domyślam się o czym myślisz, ale zapewniam cię, że ona i ja jesteśmy
tylko
współlokatorami. Nic nas nie łączy.
Tydzień później Justyna pyta się Jaśka:
- Słuchaj, nie chce nic sugerować, ale od ostatniego obiadu z twoją matką,
nie mogę znaleźć mojej pamiątkowej cukierniczki. Chyba jej nie wzięła, jak
myślisz?
Jasiek zdecydował się napisać list do matki:
"Droga mamo, nie piszę, że wzięłaś pamiątkową cukierniczkę Justyny, nie
piszę też że jej nie wzięłaś. Fakt jednak pozostaje, że od kiedy byłaś u
nas
na obiedzie tydzień temu, nie możemy jej znaleźć."
Odpowiedź przyszła parę dni później.
"Drogi Jasiu, nie twierdzę, że sypiasz z Justyną, nie twierdzę też, że z
nią
nie sypiasz. Fakt jednak pozostaje, że gdyby Justyna spała we własnym
łóżku,
już dawno by ją znalazła.
Buziaczki
Mama"
Kobieta stoi przy garach i zeskrobuje brud z patelni teflonowej nożem.
Do kuchni wchodzi mąż i mówi:
- Zgłupiałaś? Czemu skrobiesz nożem po teflonie?
- Sam jesteś poteflon.
Kolejka w aptece.Pierwszy klient podchodzi do okienka, daje recepte,
aptekarz mowi : 20 zlotych prosze.
Drugi podchodzi, daje recepte,
aptekarz mowi : 40 zlotych.
Trzeci podchodzi,
aptekarz mowi : 90 zlotych.
Czwarty facet w kolejce sie lekko poddenerwowal i mowi:
- Panie mgr. wszyscy przychodzimy od tego samego lekarza, wszyscy mamy taki sam
lek na recepcie, dlaczego jedni placa mniej, a inni wiecej?
Mgr. odpowiada:
- ......No wie pan..... mamy taki kod... z lekarzem,..... taka umowe.
Facet sie zdenerwowal i mowi:
- Panie, niech pan nam powie co to za lek, i dlaczego ma inna cene ? Na
recepcie bylo napisane : CCNWKCMJDMCC. Klienci zaczeli nerwowo napierać na
aptekarza, bardzo chcieli zeby im przeczytał co to oznacza, co to za
lekarstwo... W koncu aptekarz pod wplywem nacisku zaczal czytac z rumiencami
na twarzy:
"Czesc Czesiek, Nie Wiem K..wa Co Mu Jest, Daj Mu Co Chcesz.
Pytanie z ostatniej ankiety opublikowanej przez ONZ brzmiało:
"Proszę szczerze odpowiedzieć na pytanie, jak pani/pana - zdaniem, należy
rozwiązać problem niedostatku żywności w wielu krajach na świecie?"
Ankieta okazała się totalną porażką, ponieważ:
1. W Afryce - nikt nie wiedział, co to jest żywność.
2. We - Francji nikt nie wiedział, co to jest szczerze.
3. W Europie - Zachodniej nikt nie wiedział, co to jest niedostatek.
4. W Chinach nikt nie wiedział, co to jest własne zdanie.
5. Na Bliskim Wschodzie nikt nie wiedział, co to jest rozwiązanie problemu.
6. W Ameryce Południowej nikt nie wiedział, co to znaczy proszę.
7. W Ameryce Północnej - nikt nie wiedział, że są jeszcze jakieś inne kraje.
8. W Europie Wschodniej powiedzieli, że nic nie będę wypełniali dopóki ankieter
z nimi nie wypije, a jak wypił, to dostał w mordę, bo wyglądał na Niemca.
Pilne pytane. Proszę o pomoc. Potrzebuję wyczerpującej odpowiedzi. Z góry
dziękuję.
Jakiś czas temu zacząłem podejrzewać swoją żonę o zdradę. Skąd się
dowiedziałem. No bo zachowywała się typowo dla takich sytuacji. Gdy odbierałem
telefon w domu, po drugiej stronie odkładano słuchawkę. Miała często spotkania
z koleżankami, niespodziewane wyjścia na kawę czy po książkę. Na pytanie "z kim
z naszych wspólnych znajomych się spotyka", odpowiadała, że są to nowe
przyjaciółki i ja ich nie znam.
Zazwyczaj czekam na taksówkę, którą ona wraca do domu, jednak żona wysiada
kilkaset metrów wcześniej i resztę drogi idzie na nogach, tak że nigdy nie
widzę jakim samochodem przyjeżdża i z kim. Kiedyś wziąłem jaj komórkę, tylko
aby zobaczyć która godzina. Wtedy ona po prostu dostała szału i
zakazała dotykać jej telefonu. Przez cały ten czas nie mogłem się zdecydować,
by porozmawiać z nią o tym wszystkim. Pewnie nie dowiedziałbym się prawdy,
gdyby nie przypadek. Pewnej nocy żona niespodziewanie gdzieś wyszła. Ja się
zainteresowałem, że coś nie tak. Wyszedłem na zewnątrz. Postanowiłem schować
się za naszym samochodem, skąd był doskonały widok na całą ulice, co
pozwoliłoby mi zobaczyć, do jakiego samochodu wsiądzie. Kucnąłem przy swoim
wozie i nagle z niepokojem zauważyłem, że tarcze hamulcowe przy przednich
kołach mają jakieś brunatne plamy, podobne do rdzy.
Proszę mi odpowiedzieć, czy ja mogę jeździć z takimi tarczami hamulcowymi, czy
trzeba je stoczyć? Jeżeli natomiast trzeba ja wymienić, to czy można zamontować
tańszy zamiennik, a nie oryginalne, a jeżeli tak, to które najlepiej?
Para zakochanych siedzi w kinie w ostatnim rzędzie.
On
- My już tu ponad godzinę siedzimy, a ty mnie nawet nie pocałowałaś?.
Ona
- Przecież dopiero co ci lodzika zrobiłam !?!?!
- Mi ????
Małżeństwo obchodzi 25 rocznicę ślubu. Równocześnie małżonkowie
świętują 50 rocznicę urodzin każdego z nich. Podczas ceremonii wśród
gości zjawia się wróżka i mówi:
- Kochani! W nagrodę za waszą wierność przez te lata małżeństwa,
chcę spełnić kazdemu z Was po jednym największym marzeniu!
Żona podekscytowna ogłasza:
- Pragnę odbyć z mężem podróż dookoła świata!
Po dotknięciu różdżką przed żoną pojawiają się bilety lotnicze
oraz stos voucherów do hoteli na całym świecie.
Mąż patrzy na bilety a potem na żonę
....... zastanawia się jeszcze przez chwilę i mówi:
- Wizja wspaniała! Ale taka okazja może się już nie powtórzyć.
Dlatego wybacz mi kochanie ale moim pragnieniem jest mieć żonę o
30 lat młodszą ode mnie!
Żona stanęła jak wryta. Wróżkę też prawie wmurowało w ziemię,
lecz słowo się rzekło ....... I patrząc na żonę dotyka męża
różdżką zamieniając go w .... 80-cio letniego staruszka!
Jaki morał?
Fakt, że mężczyźni to czasem sku..ele
I robią w życiu złych rzeczy wiele.
Ale pamiętaj, że wróżki, niestety,
To na tym świecie wyłącznie kobiety!!!!
Do radzieckich kosmonautow przychodzi general:
- No, towarzysze, jutro lecicie na Slonce.
- Na Slonce? Ale tam goraco, spali nas.
- Partia o tym pomyslala, polecicie noca
Jasio przychodzi do domu po szkole i skarży się mamie:
- Pan policjant, co stoi na rogu, powiedział, że mi nogi z dupy powyrywa!
- To jest niemożliwe - mówi mama. Policjanci są po to by cię chronić. Pokaż mi
go to wyjaśnimy sprawę. Idą na róg, policjant stoi. Mama pokazuje na Jasia:
- Czy to prawda, że groził pan mojemu synowi, że mu Pan powyrywa nogi z dupy?!
- Pani! Zabierz pani stąd tego gnoja, bo mu nogi z dupy powyrywam! Już czwarty
dzień z rzędu przyprowadza mi swoją suczkę jamniczkę i chce, żebym ją pokrył,
bo marzy o tym, by mieć psa policyjnego!
jaka jest roznica miedzy mozgiem kobiety a mozgiem kury?
kobiety nie maja tego zwoju odpowiedzialnego za grzebanie nozka....
Budzi się gość w restauracji kompletnie pijany. Rozgląda się,
zarąbista knajpa, mówi do siebie:
- Idę do domu, nie będę taki ululany tu siedział.
Próbuje wstać i nie może....myśli: "kawę wypiję, to stanę na nogi".
- KELNER, KAWĘ PROSZĘ!
Kelner przyniósł kawę, gość ją pach, jednym duszkiem wypił........poczekał z 5
minut,
żeby zadziałała, próbuje wstać i ......dalej nie może.
- KELNER, DWIE KAWY PROSZĘ!
Kelner przyniósł kawy, gość je cyknął jedna po drugiej, poczekał chwilę,
próbuje wstać, jakoś się podniósł, no i poszedł do domu. W domu do łóżka i kimie.
Rano gościa budzi telefon.
G: - Tak, słucham.
K: - Halo, dzień dobry, mam nadzieję, że pan mnie pamięta....
G: - No, tak nie bardzo!?
K: - Z tej strony kelner, z tej restauracji, w której pan wczoraj balował.
G: - Aaaaa... To pan. O co chodzi?
K: - Czy będzie pan u nas w restauracji w najbliższym czasie?
G: - Nie wiem.... A czy coś się stało?
K: - Nie, nie. Właściwie to nic, ale zostawił pan swój wózek inwalidzki............
Na lotnisku stoi Jumbo Jet, na pokładzie 500 osób oczekuje na odlot.
Kabina pilotów jest jeszcze pusta. Nagle na pokład wchodzi dwóch panów
w mundurze pilota, w ciemnych okularach, z białymi laskami i kierują się
do kabiny pilotów.
Wśród pasażerów konsternacja, tym bardziej, że obydwaj panowie
grają w marynarza, który tego dnia siądzie za sterami. Za moment
zawarczały silniki, po chwili samolot kołuje po lotnisku, wjeżdża na pas
startowy. Niepokój pasażerów wzmaga się. Samolot na pasie przyspiesza,
ale nadal jedzie po ziemi.
Pasażerowie już widzą jego koniec, niedługo skończy się skarpa, a za nią ocean.
Do końca pasa jakieś 20 metrów, pasażerowie schowali głowy między kolana,
skulili się.
- O Jezuuuu!!! - rozległ się okrzyk przerażenia.
W tym momencie przód samolotu uniósł się i maszyna znalazła się w powietrzu.
Z kabiny daje się słyszeć:
- Wiesz, John, jak oni kiedyś nie krzykną, to my się naprawdę do tej wody
wpier***my...
Mąż do żony:
- "Kochanie, nie mogę znaleść herbaty!"
- "Człowieku, ty byś bezemnie zginął! Herbata jest w łazience,w
apteczce, w puszce po kakao, z nalepką "sól".
- Hello, Senor Humphrey? Mówi Ernesto zajmujący się pana letnim domem.
- A tak Ernesto. Co słychać? Czy coś się stało?
- Dzwonię, żeby zawiadomić pana o śmierci pańskiej papugi.
- Moja papuga nie ...żyje? Która? Czy nie ta, która wygrała w międzynarodowym
konkursie?
- Tak proszę pana, właśnie ta papuga.
- To straszne, wydałem na nią mnóstwo pieniędzy. Jak zdechła?
- Od jedzenia zepsutego mięsa senor.
- Zepsutego mięsa? Kto dał jej zepsute mięso?
- Nikt senor. Sama zjadła mięso zdechłego konia.
- Zdechłego konia? Jakiego konia?
- Pańskiego wyścigowego araba, zdechł od ciągnięcia wozu z wodą.
- Czy ty zwariowałeś? Jakiego wozu z wodą?
- Do gaszenia pożaru senor.
- Na Boga! Jakiego pożaru.
- Pańskiego domu senor. Zasłony zajęły się od świecy.
- Jakiej świecy? Dom ma elektryczność!
- świecy pogrzebowej senor.
- Co za pogrzeb do diabła??!!.
- Pańskiej matki senor. Przyjechała bez zapowiedzi a ja, myśląc że to złodziej
walnąłem ją kijem golfowym Nike-Tiger Woods.
Przez moment cisza..
- Ernesto, jeżeli złamałeś ten kij to jesteś zwolniony.
Rzecz sie dzieje w czasach bilijnych
Chrystus wystepuje w obronie Magdaleny
i mowi "kto nie popelnil grzechu niech
pierwszy rzuci kamieniem". W tym mo-
mencie-bach-pada kamien. Chrystus odwraca
sie i mowi-"mamo,przestan sie wyglupiac".
Pani doktor nie może zasnąć - rozum walczy w niej z sumieniem.
Sumienie: "Nie można spokojnie zasnąć, kiedy się zdradziło męża!"
Rozum: "A to niby dlaczego! Jeśli mąż wiecznie zajęty, nie ma czasu na seks z
braku czasu - to i święta by uległa. Dobrze zrobiłaś... "śpij spokojnie, śpij"...
Sumienie: "Zdrada zdradzie nierówna! Kopulować z pacjentem - to naruszenie etyki
lekarskiej!"
Rozum: "Tak? A przypomnij sobie Zalewską z Polikliniki. Ona regularnie sypia z
pacjentami i wszyscy są zadowoleni, wszystkim jest dobrze."
Sumienie milknie.
Kobieta zapada powoli w sen...
Nagle - sumienie odzywa się nieśmiałym szeptem: "No, ale Zalewska nie jest
weterynarzem!"
W barze poznali się chłopak i dziewczyna. Miło sobie
rozmawiają, od słowa do słowa - chłopak zaproponował jej,
żeby poszli do niego do domu. Poszli, siedzą, pija, słuchają
muzyki, no i chłopak proponuje mały seans w łóżku. Dziewczyna
mu na to odpowiada:
- Wiesz, może jestem dziwna i niedzisiejsza, ale mam taka
zasadę i nie chce jej złamać. Mianowicie chce zostać
dziewica, póki nie spotkam mężczyzny, którego naprawdę
pokocham. Ale musze się najpierw przekonać, że naprawdę go
kocham i jestem dla niego stworzona.
Chłopak trochę się rozczarował, ale nic, zachowuje twarz i po
dżentelmeńsku mówi:
- No tak, oczywiście, bardzo piękna postawa. Ale w
dzisiejszych czasach chyba musi ci z nią być bardzo trudno?
Dziewczyna odpowiada:
- Nie, mi to nawet aż tak bardzo nie przeszkadza. Ale mój
mąż, ten to dopiero jest wku...wiony!
Roman Giertych wypadł z łódki na jeziorze i zaczął tonąć. Na szczęście w
pobliżu kąpało się trzech uczniów z pobliskiej kolonii. Rzucili się do wody i
uratowali posła. Gdy ochłonął, zaczął pytać chłopców jakim prezentem mógłby się
każdemu z nich odwdzięczyć.
- Ja bym chciał odtwarzacz do kompaktów - powiedzieł pierwszy.
- A ja rower górski - mówi drugi.
- A ja - powiada trzeci - proszę o opłacenie mi uroczystego pogrzebu z dębową
trumną, orkiestrą strażacką i mszą celebrowaną przez biskupa.
- Jaki pogrzeb? - pyta zdziwiony Giertych. - Skąd tem pomysł?
- Bo jak się mój ojciec dowie kogo uratowałem, to mnie zatłucze na śmierć.
|