Tarkus pisze:
Avarila pisze:
Co wy na
to wrocławscy forumowicze?
Pani dwojga nazwisk dała nieźle do pieca IMHO. Bo o ile Danzig, Kattowitz, Gleiwitz, Stettin czy nawet Oppeln nie kojarzą się nam (wrocławianom - dolnoślązakom :) ) jakoś specjalnie pejoratywnie, to niestety mówiąc "Breslau" myślisz "Festung". Niemniej faktycznie obcokrajowcy przekręcają Wrocław na wszelkie możliwe sposoby i faktycznie potrzeba jakiejś wersji do użytku Świata Zachodniego, a tu nie ma za dużego wyboru : albo Breslau albo Wratislavia. No, ale taki np. Gdańsk od dłuzszego czasu w zachodnich relacjach, jeśli się pojawia, to jako "Gdansk", a nie "Danzig". No i relatywizm - dlaczego mamy robić coś dla wygody jakiegoś pieprzonego szkopskiego euro(p)osła ;)
Głupota na kółkach IMHO. Wygoda? Przekręcanie nazw? I co z tego?
Ostatecznie Breslau budzi pewne niekoniecznie pozytywne skojarzenia, to raz. Dwa, bez przesady - Wrocław to nie jest aż tak bardzo skomplikowana nazwa. Co mają powiedzieć dajmy na to, Hindusi ze swoimi nazwiskami? A jednak świat zna Rabindranatha Tagore, Visvanathana Ananda czy Subrahamyana Chandrasekhara...
Mojego nazwiska nie da się sensownie wymówić po angielsku, czy to znaczy że powinienem zmienić je na jakąś bardziej strawną wersję?
Swoją drogą zapytam jak dobry Żyd: a czy pani osłanka policzyła, choć w przybliżeniu, ile ten pomysł będzie kosztować?
I dlaczego jeśli już nie zmienić nazwy na przykład na Vrotzli?