Vila pisze:
Nie po to się 5 lat męczę, żeby robić coś takiego. A taka jest niestety prawda, że w swoim zawodzie za granicą wybije się bardzo niewielu...
To też. Mnóstwo moich kumpli robi tam pracę, której by tutaj nie wzięli - co cholernie mnie śmieszy, ale potęga waluty robi swoje. Większość z nich raczej nie miała tutaj perspektyw, a Ci, którzy tam dość dobrze dają sobie radę, tu też dawali sobie radę. Tyle, że teraz robią to za trochę większe pieniądze.
Kumpel założył firmę budowlaną (jeszcze przed tym jak pół budowlanki stąd wyjechało) i strasznie marudził, że cienko idzie, nie ma zleceń itp. Teraz ma tyle roboty, że brakuje mu pracowników, zleceń na dwa lata i jeszcze sam dyktuje ceny. Inna sprawa, że jest dobrym fachowcem i nie trzeba po nim poprawiać. Ale to też wpływa na to ile może chcieć od zleceniodawcy.
Dla jednych taka sytuacja jest dobra, innym stwarza nowe możliwości, ale (IMO) w skali kraju to lipa straszna. Wyjeżdżają też młodzi ludzie z dużym potencjałem, którzy nie mogą się tu rozwijać, a tam mają szansę zrobić więcej. Nie chcę zahaczać o politykę, ale to zasrany obowiązek państwa by stworzyć takie warunki, które zapobiegną masowym wyjazdom. Być może teraz wyjechała przyszła "elita intelektualna" (nie, nie robię sobie jaj), która mogłaby pracować dla naszego kraju, gdyby tylko zostałyby stworzone im takie warunki.
Na razie jeszcze nie mamy drugiej Japonii, ale niewątpliwie jest coraz lepiej. Trzeba tylko trochę pokombinować i nie bać się zarydzykować.