Jacek, niech ja Cię uściskam;D (jak promotor?????)
Niebieski pisze:
Bez sensu.
Z sensem.
Cytuj:
Czyli osoba, która np. wskutek wypadku utraciła zdolność rozmnażania, nie może wyjść za kogoś, kogo kocha?
Nie tyle rozmnażania, co współżycia.
Cytuj:
Czy Maryja miała jakieś dzieci z Józefem?
A co to ma do rzeczy? Mogli by mieć dzieci, ale nie współżyli, więc ich nie poczęli.
Cytuj:
Skoro opierają się na prawach natury, to jak ma się do tego zakaz płodzenia potomstwa?
Jaki zakaz?
Cytuj:
Czyli jeśli po ślubie ktoś ulegnie wypadkowi, to takie bezdzietne do tej pory małżeństwo też nie ma sensu?
Ma sens. I jest ważne.
Cytuj:
Można stworzyć rodzinę z adoptowanym dzieckiem i pewnie nie potrzeba do tego ślubu kościelnego. Tylko co będzie przy chrzcie i pierwszej komunii?
Oczywiście, że można. I nie powinno być żadnych problemów z udzieleniem sakramentów temu dziecku.
meadwyn pisze:
Chodzi chyba raczej o to, że w takiej sytuacji możesz wziąć "rozwód kościelny" (czyli unieważnić). Oczywiście nikt Cię do tego nie zmusza.
Powtórze raz jeszcze
NIE MA CZEGOś TAKIEGO JAK ROZWóD KOśCIELNY CZY UNIEWAżNIENIE. Można jedynie orzec nieważność małżeństwa. Czyli stwierdzić, że tak naprawdę małżeństwo nigdy nie zaistniało.
Do Vaticanum Secundum celem małżeństwa było zrodzenie i wychowanie potomstwa. Obecnie pierwszym celem jest wspólnota osób dopiero na drugi miejscu dzieci;) Małżeństwo zawarte ale nie skonsumowane jest wciąż niedopełnione czyli wciąż go nie ma. Przed ślubem można kopulować jak króliczki, ale jeżeli zabraknie 'nocy poślubnej', to małżeństwa nie ma. Dlatego tak ważna jest możliwość współżycia.