Dżibril, z przykrością stwierdzam, że nie masz pojęcia, o czym piszesz. Pomijam już, że moim skromnym zdaniem World of Warcraft jest zdecydowanie najlepszą grą, jaką widziałem na oczy (a widziałem wiele), ale to tylko moja opinia i można się z nią nie zgadzać. Problem w tym, że w kwestiach merytorycznych piszesz cokolwiek od rzeczy. Najpierw drobiazg:
Dżibril pisze:
I wszystko by było git, gdyby nie najbardziej kretyński system walki jaki widziałem w cRPG/H&S. Niby realnie, bo trzeba stać odpowiednią częścią ciała do przeciwnika by go trafić, ale z drugiej strony wystarczy jeden lag na serwerze i tak na dobrą sprawę nie wiesz gdzie aktualnie znajduje się przeciwnik.
Ekhm, ale przecież to dotyczy
każdej gry online - Diablo, Quake'a, Warcrafta, Lineage,
you name it. Na lagi nie poradzisz w żadnej grze i WoW nie jest tu wyjątkiem.
Przejdźmy jednak do meritum:
Dżibril pisze:
Walka w teamie też jest mało pasjonująca jeżeli w drużynie jest czarodziej, bo zadaje (przynajmniej na początku) więcej obrażeń niż wojownik, a monster (z tego co zauważyłem) dopada do tego typa, który zadał mu więcej obrażeń. I co z tego, że kumpel nawala monstera, jak to ja (grając magiem) jestem głównym celem jego ataków. A mag w starciu z wojownikiem ma takie same szanse jak samochód stojący na torach w zamkniętym przejeździe kolejowym. I jakoś nie zauważyłem by można odciągnąć monstera od maga, który uciekając musi wykonywać iście cyrkowe sztuczki. Tak naprawdę to jest jedyny minus tej gry. Niestety, dla mnie dość poważny minus jeśli chodzi o grę, która polega gównie na walce.
No sorry, ale to jest bzdura po prostu. Dżibril, byłeś w ogóle kiedyś w 40-osobowym rajdzie? Robiłeś Molten Core, Blackwing Lair czy inną Onyxię? Przecież cała zabawa z graniem drużynowym polega na tym, że każdy ma przydzieloną inną rolę - pomijam, że każda klasa gra inaczej, ale przecież nawet każda specjalizacja klasy gra inaczej. Taki wojownik na przykład ma dwa podstawowe typy - DPS-er i tank. DPS-er ma za zadania po prostu napierniczać na całego i zadawać jak najwięcej obrażeń, więc sprzęt i umiejętności ma nastawione na siłę, zręczność, szansę na krytyka itd.
Z kolei tank gra zupełnie inaczej - jest absolutnie niezbędnym elementem każdego rajdu, a wielu bossów wymaga kilku tanków (2-3, czasem nawet więcej). Sprzęt i umiejętności ma nastawione dokładnie odwrotnie niż DPS-er - zadawane obrażenia ma w nosie, a wszystko pakuje w staminę, odporności, uniki, parowanie itd. Tank idzie w protection spec, a to oznacza mnóstwo umiejętności kontrolujących aggro - właśnie po to, żeby przeciwnik walił w tanka, a resztę drużyny zostawił w spokoju. Tank ma skille, które polegają na odciąganiu przeciwnika, skupianiu jego uwagi na sobie, generowaniu aggro kosztem obrażeń i tak dalej. W efekcie walka z takim np. Nefarianem jest spokojnie do wygrania - main tank ściąga go na siebie, 3-4 healerów i decurserów zajmuje się wyłącznie leczeniem tanka i ściąganiem z niego klątw, a gdy MT wygeneruje już odpowiednie aggro, reszta teamu może nawalać w smoka do woli. I nie ma znaczenia, że tank będzie jednym z najsłabiej walących członków drużyny - magowie, warlockowie, DPS-erzy i cała reszta może zadawać obrażenia wielokrotnie większe, a mimo to dobry tank i tak skupi uwagę smoka na sobie dzięki odpowiedniej kontroli aggro. Czasem potrzebna jest płynna zmiana tanków w trakcie walki - tak jest np. z Firemawem, którego musi skupiać na sobie na zmianę 2-3 tanków ze względu na nagromadzenie debuffów - ale przy uważnej kontroli aggro ze strony tanków jest to jak najbardziej do zrobienia.
Działanie aggro ładnie widać przy walce z High Priestess Arlokk w Zul'Gurub. Arlokk pojawia się na środku sali, a z obu boków wyłażą pantery - popularna taktyka polega na tym, że jeden offtank z healerem staje po lewej stronie sali, drugi offtank z drugim healerem stoi po prawej, a reszta drużyny z main tankiem na czele stoi na środku. Podczas gdy większość drużyny walczy z Arlokk, obaj offtankowie ściągają na siebie wyłażące pantery. Nie dalej jak dwa tygodnie temu obserwowałem kumpla, który tak właśnie offtankował - dzięki odpowiedniej kontroli aggro ściągał na siebie
do kilkunastu panter na raz, które waliły tylko w niego, resztę drużyny zostawiając w spokoju.
PS: W WoW życie zaczyna się po sześćdziesiątce i to nie jest wcale żart. Wcześniej można grać solo albo chodzić do 5-osobowych dungeonów z przypadkowo spotkanymi osobami, ale dopiero mając 60 poziom, będąc w dobrej, rajdującej gildii i chodząc na 40-osobowe rajdy człowiek się dowiaduje, na czym ta gra naprawdę polega. WoW przedrajdowy i rajdowy to są dwie zupełnie różne rzeczy, a walka z takimi bossami jak Majordomo Executus, C'Thun czy Thaddius to jest cholernie skomplikowana i długotrwała zabawa, wymagająca idealnego zgrania całego teamu z komunikacją głosową na żywo włącznie (via Ventrilo albo Teamspeak).