|
Pokuszona recenzjami polazłam do kina i obejrzałam sobie "Złe wychowanie". Almodovara lubię, więc wszystko, co poniżej poprzedza potężne "moim zdaniem"... Muzyka świetna, rzekłabym nawet bezdyskusyjna, soundtrack do nabycia obowiązkowo. Kolorystyka, klasycznie dla Almodovara, barokowa, przerysowana, czasem całkowicie odrealniona, klimatyczna. Jedyny przypadek, kiedy nadmiar barw na ekranie mi nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. Historia opowiedziana brutalnie, ale z tym charakterystycznym czarnym humorem, niektóre dialogi rozbrajały. Dziwne, że młode yntelektualystky w rzędzie dalej jakoś nie czuły się rozbawione. Myśmy z koleżanką nie mogły opanować chichotu, chociażby przy tekście "Ja jestem hedonistą". Ogólnie: film pozbawia złudzeń. Kumpela stwierdziła, że był "zimny" i tu jej przyznaję rację. Potężna dawka emocjonalnej pustki, żalu, nienawiści, chęci zemsty, Bóg jeden wie, czego jeszcze. Jeden z bohaterów uparcie mi się zdawał czekać na jakieś duchowe ukrzyżowanie, chyba w nadziei odpokutowania wyimaginowanych grzechów... dalej nie powiem, bo by trzeba było streszczać. IMO, zobaczyć warto. Inne od tego, co dotychczas nakręcił, bo kobiet tam, jak na lekarstwo :)
_________________ Are you playing with me, Cleric?Komitet Obrony Styropianowych Głazów i Rozbujanej Kamery
|