|
Zdobyłam w bibliotece pierwszy i trzeci tom "Mrocznej Wieży" Kinga. Ucieszyłam się, bo drugi czytałam na wakacjach i bardzo mi się podobał (myślcie sobie co chcecie, naprawdę miło się czytało i nie zamierzam się tego wstydzić wbrew opiniom niektórych forumowych krytyków ;P). Niestety, dwa tomy - dwóch różnych tłumaczy, czyli standard jak na polskie warunki. Alakhai mnie zdaje się przed tym ostrzegał, ale zlekceważyłam.
Teraz czytam "Rolanda" (czyli pierwszy tom) i widzę, że chyba ten drugi, już mi znany, znów tłumaczył kto inny. Bo tamto tłumaczenie było raczej w porządku, a to jest na oko stłumoczone strasznie. Ma styl średniej jakości fanfika, a język mniej więcej taki:
"-Chromolę cię - zakrakał rezolutnie - Chromolę ciebie i konia, którego dosiadasz."
O co się założycie, że w oryginale było po prostu "fuck"? Albo:
"-Fasola, fasola, muzyczny przysmak - wyrecytował zachęcony tym kruk - im więcej go żresz, tym więcej prykasz."
A to, coś podejrzewam, w oryginale się rymowało... Nie mówiąc o takich babolach jak ten, że w jednym akapicie Roland prowadzi osła, a w następnym już muła.
Jeszcze: czy prażona kukurydza może być łykowata? I co znaczy takie zdanie:
"W kąciku ust wyrosła mu wielka skwarka, lecz oczy miał jeszcze niewinne."??
Zdecydowanie nie lubię tłumaczeń niejakiego Andrzeja Szulca, to mogę powiedzieć już teraz, po przeczytaniu trzydziestu sześciu stron.
_________________ PCR, when you need to detect mutations PCR, when you need to recombine PCR, when you need to find out who the daddy is PCR, when you need to solve a crime
Ostatnio zmieniony 08.01.2005 @ 1:48:33 przez Joanka, łącznie zmieniany 3 razy
|