Oti pisze:
O, i jeszcze "Czas wiedzm" Diaczenków, nie podobało mi się specjalnie. Zabieg dwóch równoległych wątków niechby sobie i był, ale żeby to się sensownie zbiegło fabularnie, a tak mam wrażenie jakby dwie osoby pisały tę ksiązkę, co jest w sumie prawdopodbne. Objętościowo potężny motyw Diunki mający na celu pogłębienie osobowaści inkwizytora strasznie spowalnia włąsciwą akcję - a roli nie spełnia imo. Drugi zarzut to długośc - około dwusetniej strony miałem wrażenie jakby akcja zmierzała ku rychłemu finałow, a była to ledwie połowa książki - zwałszcza zakończenie się ciąnie i ciągnie. Kilku wątków można by się pozbyć bez zbytniego bólu, lub chociaz wyekspolatować należycie (postać Nazara, która wraca jak bumerang, znajomośc z Prowem, związek Klaudiusza z Fedorą)
Ja też skończyłem i, cholera, ciężko mi coś powiedzieć, bo mam jakieś dziwne wrażenie po lekturze. To nie jest zła książka, uważam też że została dobrze napisana, ale mnie nie przekonała. Zakończenie wg mnie się akurat nie ciągnie, tyle że ostatnie dwie strony mnie się osobiście nie podobały. A sam pomysł na Inkwizycję uważam za całkiem interesujący.
Oti pisze:
Skończyłem też "Cesarza" Kapuścińskiego, niesamowite, naprawdę. Z tym autorem muszę się bliżej zapoznać, choć nie wiem czy gdzieś mógł znaleźc równie ciakawy materiał.
Jak nie, jak tak. "Szachinszah", "Heban" (chyba najciekawsza "afrykańska" książka Kapuścińskiego, obok "Cesarza"), "Podróże z Herodotem". Oprócz tego "Wojna futbolowa" i "Jeszcze dzień życia", ale te dwie ostatnie wg mnie nie dorównują wymienionym wcześniej, choć są i tak bardzo dobre. Nie czytałem "Imperium" i muszę to wkrótce nadrobić, ale wiele osób twierdzi, że to jego najlepsze dzieło.