Blaireau pisze:
fajne zapytanie, chciał bym mieć więcej czasu żeby spbie zrbic podsumowanie. Co mi "od ręki" przychodzi do głowy, z książek które zrobiły wrażenie, to "Kongres futurologiczny" Lema, "Robot" Snerga, "Raz w roku w Skiroławkach" i "Wielki las" Nienackiego, cykl który nazwę sobie "Kronika Akaszy" Sawaszkiewicza (facet jest świetny warsztatowo i ma wyobraźnię szeroką jak ocean). "Limes" tyż :-) i "Głowa Kasandry" Baranieckiego (świetny materiał na scenariusz, nie potrzeba prawie kasy na FX, gdyby ktoś chciał film zrobić).
A w ogóle, to coś tam się dzieje obecnie w main streamie - taki np Pilch. jest więcej nowych nazwisk, ale jakoś mnei nie ciągnie na mainstreamu.
Fajnie, Borsuk zaczął, to się mogę podczepić.
Niewątpliwie Nienacki i "Raz w roku...". Może Żukrowski i "Kamienne tablice", kawał dobrej powieści. I z mainstreamu to tyle, bo Konwicki ("Mała apokalipsa") to przecież czysta fantastyka. To co się w tej chwili dzieje w mainstreamie, Pilch na przyklad, jest dla mnie totalnie nieczytelne.
W fanstastyce nieco lepiej, chociaż zupelnie nie rozumiem zachwytów nad Snergiem - wtorny, toporny, płytki i pseudofilozoficzny, a ta fizyka, którą się tak kiedyś Oramus zachwycał to jest na poziomie pierwszych klas szkoły średniej.
Ale niewątpliwie Zajdel (LI), a nieco wcześniej dość niesłusznie zapomniana rzecz Parowskiego "Twarzą ku ziemi", znacząca IMO ksiązka. Późniejszych epigonów Zajdla i tych wszystkich, którzy się pod niego z własną tfurczością radośnie podczepiają przez litość zmilczę:P
Lem jest zjawiskiem samym w sobie, można go lubić lub nie, ale jest znaczący. Z tym, że strasznie trudno byłoby mi wybrać najważniejszą powieśc. Może "Głos Pana"?
Jacka Dukaja niesprawiedliwie pominę, bo go nie rozumiem, i nie udaję, ze się zachwycam:P Takoż Huberatha.
Z fantasy - AS (trudno mi wybrać, co akurat, ale postawilbym na "Maladie") i Brzezińska ("Letni deszcz"). Potem długo, długo nic.
Generalnie chyba lepiej wyglądamy jeśli chodzi o literaturę stricte rozrywkową, no a pytanie było o znaczącą...