micz pisze:
"Sklepik z marzeniami" Stephen King.
"Tajemniczy przybysz z Europy, Leland Gaunt otwiera w Castle Rock sklep, w którym można kupić "wszystko, o czym zamarzysz". Ceną za zrealizowanie marzenia nie są jednak pieniądze, lecz spłatanie współobywatelowi pozornie niewinnego figla. W rzeczywistości, spełniając ludzkie pragnienia, Gaunt niewoli dusze swoich klientów. Tylko Pangborn, miejscowy szeryf, będzie próbował przeciwstawić się przybyszowi. Czy bez pomocy sił nadprzyrodzonych uda mu się odnieść zwycięstwo w walce z czarna magią?"
Druga książka Kinga jaką przeczytałem w ramach bliższego zapoznania się z tym autorem. Po swietnym "Miasteczku Salem", spodziewalem się czegoś rownie dobrego, niestety zawiodłem się bardzo. Przeczytałem nudną i słaba książke. Książka ma prawie 700 stron z czego mysle ze jakby wyrzucić 300 to książka by nic nie straciła. Nie ma tu tego klimatu znanego z "Miasteczka" który powoduję iż człowiek nie może oderwac się od książki, nie ma budowania nastroju ani napięcia. Dopiero po jakis 450 stronach cos się zaczyna dziać. Nawet charakterystyka postaci nie jest fajna. Jest co prawda pare postaci które są nawet ciekawe - jak własnie Gaunt, ale to ksiązki nie ratuję. King chciał pokazać iż chęć posiadania, zawiść ,może doprowadzic ludzi do naprawde złych rzeczy, co nie jest to za bardzo odkrywcze, choc w sumie mu sie to udało. Nie polecam tej ksiązki Kinga.
Nic z tego nie rozumiem, a książkę przeczytam i sam się przekonam ;]