apollogetic pisze:
po przeczytaniu całości na moment do Dukaja wracając - może i jest jeden słaby punkt, trochę więcej humoru by się przydało...czasem ciut zbyt serio, zbyt 'miłoszowo' (a przecież to Herberta ma w motcie Xawrasa...) traktuje stronę etyczno-filozoficzno-ideową (w powieściach to się jeszcze rozciąga na naukę), trochę to zabija soczystość /choć, owszem, w intrygujący sposób.../ ...i te charakterystyczne bloki dialogowych dywagacji moralnych, przecież rewelacyjnych, z czasem tracą pazur.
W sumie racja (btw: moim zdaniem pod tym względem w
Innych pieśniach jest już ciut lepiej). O zbyt małą ilość humoru w dukajowej twórczości (w wywiadzie dla NF), Dominika Materska pytała samego autora i ten odpowiedział, że:
Nie lubię większości komicznych powieści SF i fantasy. Terry Pratchett czy Douglas Adams wydają mi się nudni, nie wciągają mnie opowieści, których sami autorzy nie traktują serio; a to na dodatek są raczej kolekcje wewnątrzgatunkowych dowcipów niż pełnokrwiste powieści, przynajmniej te, które czytałem. Z drugiej strony bardzo podobał mi się "Poniedziałek zaczyna się w sobotę" Strugackich... Na humor w moich własnych utworach mam jeszcze czas. Za dziesięć, dwadzieścia lat nabiorę może takiego dystansu do własnej prozy, że sam siebie zacznę parodiować. Ale mówiąc serio: nie jest powiedziane, że każdy pisarz musi dostarczać literaturę wszystkich konwencji i stylów. Jeśli ktoś nie lubi poważnej SF, niech sięga po innych autorów. Mnie przychodzą akurat takie pomysły do głowy. Może nie umiem inaczej, może taki już jestem, a może jeszcze kiedyś stworzę świat żartobliwy - zobaczymy. Na razie niech się krytycy zastanawiają.
Cały wywiad do przeczytania
tutaj.