Oh - reen di Tigana pisze:
No nie, nie chciałabyś mieć Bastard(a) na imię? Być nie może! ;))))))))))))))
Ezena pisze:
A to jeszcze imię, które jakoś przełknęłam... Ale na księciu Władczym zaczęłam wysiadać. Nie było niespodzianką dla mnie to, że książę Władczy był władczy, Sprawiedliwy sprawiedliwy, a Szczery, tadam, szczery ;P Jak można tak spaprać książkę, która chyba fabułę miała nienajgorszą... Być może to wina tłumacza. Żywostatki były fajniejsze :)
Wiem, że to straszne, ale w oryginale te imiona robiły znacznie lepsze wrażenie. Główny bohater to był FitzChivalry, a znajomi mówili na niego Fitz. Mnie w tłumaczeniu szczególnie dobił królewski ród Przezornych (w oryginale Farseer) kojarzący z hasłem reklamowym PZU z okresu PRL „przezorny zawsze ubezpieczony”
Imiona znaczące wcale nie są złe - oby tylko były sensowne tak jak np. u Białołęckiej.
o
”Cryptonomiconie”:
pacek : A jesteś linuksiarzem
Alakhai: Nie :-)
pacek : i masz obowiązkowe pryszcze?
Alakhai: Nie :-)
pacek : Bo jeśli nie, to się srodze rozczarujesz.
Alakhai: Być może - jednak o "Zamieci" też słyszałem, że to książka głównie dla L++. Mimo to zaryzykowałem i warto było.
Jeśli Cię to pocieszy Al – to ja czytałam „Cryptonomicon” i byłam średnio zachwycona – jakkolwiek naprawdę gruba, to jest to taka sobie powieść sensacyjna z elementami komputerowymi. Cały czas zastanawiałam się na ile opisywane technologie i techniki sa rzeczywiste a na ile wymyślone. Tak czy owak po przeczytaniu tej książki wzrosła moja sprawność googlania.