Havrena pisze:
M. Aurelius pisze:
... Trylogię o Janu Martenie(Meissner)...
O żesz cholera, ale obciach, mieszkam na ulicy jego ( Meissnera) imienia i zawsze byłam przekonana, że on był lotnikiem ;-)))))))
Bo był;) Jak doszedł czterdziestki mniej więcej to mu odbiło i został pisarzem;)
Zresztą w ogóle ciekawa postać, bo zaczynał od fantastyki, a raczej horroru - jego pierwsze teksty są pod silnym wpływem Grabińskiego. Sam podawał we wspomnieniach anegdotkę, jak to do pisania zdopingował go cykl nowel Grabińskiego o kolejarzach - skoro można napisać horror z życia pracowników PKP, to można i o lotnikach. Było to wznawiane w dziełach zebranych, jakoś tak na przelomie lat 70-80. I daje się czytać, ma swój urok.
Potem poszedł w kierynku opowieści non-fiction raczej, a po wojnie zabrał się za dzieła dla dorastającej młodzieży, jak trylogia o Janie Martenie, dzielnym gdańskim korsarzu.
Z powieści marynistycznych Meissnera ( a był mocno związany z tą tematyką ze względu na osobe brata, kapitana Tadeusza Meissnera) są jeszcze "Wraki" - taki socrealistyczny produkcyjniak o pracy nurków na odzyskanym wybrzeżu. Fajnie napisane, bo fabuły Meissner pisał niezłe, ale jest i wróg klasowy, i dzielni działacze ZMP, którzy knowania tego wroga udaremniają. Z tej serii również powieść "Trzy diamenty", z kolei o szybownikach.