pacek pisze:
wyjątkowo młody kot pisze:
Ja przeczytałam tylko 'Złoto Inków', ale tak mnie zbrzydziło, że więcej już niczego nie przeczytam. Po prostu nie lubię rzeczy typu 'zabili go, a on uciekł'.
E tam. Doskonała literatura klasy B. Ma poza tym tę zaletę, ze kiedy zaczynam czytać następny raz, to za cholere nie pamiętam intrygi, więc zawsze mnie zaskakuje. Świetna lektura na wakacje.
A poza tym, młody(a) kocie(a tu już nie wiem - kotko?), to ksiazki dla dorastających chłopców;)
Zgadzam się. Literatura klasy B, ale w swej klasie naprawdę dobra, dopóki nie mamy do czynienia z książkami jedynie sygnowanymi przez autora.
Przeczytałem większość tego i muszę powiedzieć że spodobało mi się kilka rzeczy ( niezależnie od schematyczności fabuł czy pewnych zgrzytów ):
po pierwsze ( choć to zalezy od książki ) na ogół jest to pisane dosć swobodnym, lekkim stylem, nie brak momentów całkiem zgrabnych(w jednej z książek bohater, czyli Dirk Pitt staje do wyścigu samochodowego, między innymi, z autorem książki i zastanawia się, skąd zna tego gościa... ) czy zabawnych.
Po drugie - widać że jeśli chodzi o morze to autor jest dość kompetentny, więc przynajmniej od tej strony książki całkiem nieźle się trzymają.
Po trzecie - niektóre pomysły nie są tak strasznie sztampowe. Czyta sie z zainteresowaniem.
Po kolejne- bo ja wiem... jest faktem że można się przy lekturze tego całkiem dobrze odprężyć, a do tego te książki mają służyć.