Dopiero teraz tu zajrzałem, więc z drobnym opóźnieniem:
Tark o \"Mistrzu i Małgorzacie\" pisze:
A ja nie ponownie, tylko po raz pierwszy. Zresztą "Imię róży" i "Lolitę" też czytać będę po raz pierwszy :)
Ech... "Lolitę" wprawdzie czytałem raz (i to dość dawno temu), jednak "Imię róży" i "Mistrza i Małgorzatę" to znam prawie na pamięć :-)
Polixena pisze:
Wydanie "Świata Książki" z 1999 r. w trzech woluminach: Miecz dla króla + Wiedźma z lasu, Rycerz spod ciemnej gwiazdy, Świeca na wietrze + Księga Merlina.
W Polsce to pierwsze i jedyne pełne - wcześniejsze wydanie z Editions spotkania obejmowało tylko dwa pierwsze tomy i nieco myliło tytułami.
BTW: nie bardzo rozumiem, dlaczego drugi tom nazywa się w polskiej wersji "Wiedźma z lasu". Owszem, pierwotny tytuł brzmiał "The Witch in the Wood", jednak bodajże od pierwszego wydania omni poczynając zmieniono go na "The Queen of Air and Darkness".
Ja mam w tej chwili w domu obie wersje: angielski oryginał (mój własny) i polski przekład (pożyczony od Zamorano). Na polski tłumaczyła Jolanta Kozak - generalnie zrobiła to bardzo dobrze, jednak parę razy zdarzyło jej się strzelić całkiem niezłego babola. Całkiem niedawno znęcałem się nad tym przekładem na syffie - jeśli ktoś jest zainteresowany szczegółami, niech sobie wygoogla moją ostatnią dyskusję z Dorotą Guttfeld :-)
Ant pisze:
Havreno, dalsze tomy - mam na myśli 'The ill-made knight' i 'Candle in the wind' są lepsze (zwłaszcza od 'The sword in the stone', bo to w zamierzeniu miała być powiastka dla dzieci...). /'Merlin's book' nie liczę, bo tradycyjnie traktuje się ją - i powinno traktować - oddzielnie. Powiedziałbym: jako, hmmm, 'dodatek dla fanów'. (za dużo filozofii, za mało mięsa i dramaturgii)/
Rzeczywiście, humoru tu mniej, ale jest dużo bardziej przejmująco. Niektóre sceny - jak rozmowa Artura i Gawaina obserwujących jak Lancelot odbija Ginewrę to mistrzostwo świata. Portret Lancelota -już to kiedyś mówiłem i powtarzam z przyjemnością - wymiata absolutnie.
Rzeczywiście, cykl ma strukturę "4+1" i rozwija się od dość humorystycznej, jednakże odrobinę banalnej historii o młodości Warta z pierwszego tomu, aż po dramat z tomu czwartego.
Zgodzę się też w kwestii "The Book of Merlyn" - jest to epilog doklejony nieco na siłę i moim zdaniem chyba niepotrzebny. Cała historia zgrabnie zamyka się w czterech tomach i dodawanie piątej części (która na dodatek w dużej mierze pokrywa się treścią z pierwszym tomem), jest IMHO zbędne - tym bardziej, że "Księga Merlina" to chyba najsłabsza książka cyklu. Jeśli ktoś przeczytał tylko cztery części, to niewiele stracił - dopisany epilog można sobie darować.
Ant pisze:
Ogólnie - razem z pierwszą częścią i 'dodatkiem' - cały cykl przedstawia się nader oryginalnie. Chyba nawet bardziej dlatego, że jest tak zróżnicowany. Na pewno pierwsza 5, może nawet 3, najlepszych książek fantasy wszechczasów
Owszem, u mnie też White stoi w ścisłej czołówce. Szkoda, że w Polsce jest tak mało znany :-/