|
Skończyłam "Żmije i krety" i "Szczury i rekiny" Piątka. Uczucia szczerze mówiąc mam dość ambiwalentne - na pewno jest to coś nowego i na pewno jest to ciekawe, ale ktoś mi ostatnio powiedział, że literatura najnowsza zbyt chętnie idzie na łatwiznę, popadając często w nachalne epatowanie czytelnika różnymi obrzydliwościami, w celu zdobycia łatki "kontrowersyjna", a stąd, jak wiadomo, wiedzie już prosta droga do artystycznej ;))) Wtedy się zżymałam, dzisiaj zastanawiam się nad tymi słowami. Zastanawiam się, dokładniej rzecz biorąc, nad tym, czy okrucieństwo u Piątka ma jakiś cel, poza epatowaniem, ale na to odpowiedź poznam dopiero w trzecim tomie (tzn. mam nadzieję, że poznam ;))
Po dwóch częściach, nasuwają mi się dwie refleksje:
- pierwsza, że Piątek, zaczynając w mainstreamie i dopiero później przenosząc się na pola fantastyczne, podąża najgorszym, najbanalniejszym schematem, jaki istnieje, często zapominając o psychologii postaci, jakby te dwie rzeczy (psychologia i fantastyka) zupełnie się wykluczały.
- druga: ja chyba rzeczywiście wymagająca się zrobilam, bo stwierdziłam, że akcja akcją, oryginalność oryginalnością, ale styl autora momentami prosi o dokładniejszą korektę. I nie mam tu na myśli fragmentów stylizowanych.
Na razie tyle, może odszczekam po przeczytaniu trzeciego tomu, bo wszystko nagle wpadnie na swoje miejsce i stworzy całość doskonałą ;))) ale na chwilę obecną śmiem wątpić. Tymaczasem zaś podążam powoli w kierunku łóżka i kołderki, z cichym życzeniem, żeby mi się *nie* przyśniło to, co Piątek z takimi detalami opisał ;>
_________________ I can be friendly when I desire to. Alas, desiring to be more intelligent does not make it so. (Morrigan)
Nieśmiała Kraina Łagodności
|