Vramin pisze:
Ja nie. Clancy miał u mnie status 'kupuję wszystko z serii Jack R.', ale dopiero po 'Czerwonym Króliku' utwierdziłem się w przekonaniu, że forma mu spada i jego książki nie są takie jak kiedyś. Dzięki :)
IMO Clancy ma teraz jeden paskudny problem z tą serią, bo wpadł we własną pułapkę. Założył sobie (W "Sumie wszystkich strachów" i "Długu honorowym") pewien rozwój sytuacji, prawdopodobny wtedy, dość krótko po zakończeniu zimnej wojny - a mianowicie rozbrojenie strategiczne. A tu niestety poszło zupełnie inaczej, i rozziew między jego rzeczywistością, a tym co się dzieje naprawdę jest coraz wiekszy - trochę tak, jakby z pisania technothrillerow musiał przejść na pisanie historii alternatywnej o dużo większej zawartości fantastyki;). Stąd pewnie w "Króliku" coś w rodzaju prequela.
A "Niedźwiedź", niestety, w całej warstwie polityczno-strategicznej jest powtórzeniem "Dekretu", w mniejszym stopniu "Długu honorowego". I to, co było fajne w "Długu" (czyli sytuacja, kiedy USA ma małe możliwości militarne, bo przecież się rozbroiło. ale Nasi Dzielni Chłopcy dają sobie radę, bo mają Najlepszą Technologię i Jacka Ryana), powtórzone po raz trzeci staje się nudne. "Dekret" broni się jeszcze świetnym pokazaniem mechanizmów władzy.
Poza tym Saddam wredny jakoś się nie zachował tak, jak chciałby Clancy, nie rzucił się z warczeniem na pustynię, zeby przegrac w walnej bitwie, tylko stchórzył, niedobry;) Albo w ogóle ta cała armia była w takim stanie, że nie mógł się rzucić. I jakoś teraz dziwnie się to czyta;), kiedy sytuacja ewoluuje raczej w kierunku Noteki:)