Woydzio pisze:
Wjeżdżałem tyłem w bramę i cholernie uważałem, żeby nie zachaczyć zderzakiem o prawy słupek. Przychaczyłem o lewy, trzasnęło, rzuciłem mięsem, wysiadłem, pozbierałem pół zderzaka z gleby i wrzuciłem na pakę. O naprawie nie ma co marzyć, muszę wymienić cały zderzak. Przy odrobinie szczęścia zamknę się w 150 złotych.
Woydzio
Na całe szczęście, to nie jest jeszcze ogromna kwota. No ale 150 zl pójdzie się je... tzn ganiać.
Mnie w firmie chcieli wrobić we wgięcie tylnego błotnika, ale się nie dałem, ponieważ byłem w 100% niewinny.
No cóż Woydzio, obyś znalazł 200 zł na chodniku.
RyldArgith pisze:
Mam zrobić na jutro krótkie opowiadanie po angielsku. Ma się kończyć słowami "At that moment I realised I would never see him again" czy jakoś tak. Mam parę pomysłów, ale raczej nie przypadną sprawdzaczom do gustu. A poza tym - jak mi się nie chce, niech to szlag...
Pamiętam chwilę, kiedy ja się zastanawiałem nad tym opowiadaniem :). Tylko cholera, średnio to pamiętam. Chyba coś o spotkaniu z jakąś zjawą, albo teraz mam zjawy :-)
Narsil pisze:
Cytuj:
Niemca uczę się od tego roku, a babsko traktuje nas jakbyśmy się tego języka uczyli od podstawówki. W efekcie nie umiem sklecić w tym języku żadnego zdania.
Pfff... ja się teoretycznie "uczyłem" niemieckiego przez sześć lat, ale moja znajomość języka ogranicza się do rozkazania komuś podniesienie rąk do góry. :P
Ja ostatnio dogadałem się z Węgrem po Niemiecku:
J(a): Berlin? "Mynszen"?
W(ęgier): Nein, Budapesht
J(a): Aha
Na koniec usłyszałem tekst: Polen gut, vodka gut. ;-)