Borsuk pisze:
a jeśli chodzi o ten kanibalizm - ciekawe czy istnieje jakaś oficjalna wykładnia prawa kanonicznego, jak traktować takie przypadki?
Ciekawi mnie to bo niedawno znalazłem włos, ewidentnie ludzki, w wędlinie. A jak bym go mimowolnie zjadł, czy byłbym kanibalem? Czy musiał bym się z takiego mimowolnego kanibalizmu (jeśli nim jest) wyspowiadać i czy miał bym szansę na rozgrzeszenie?
Hmm..
Borsuku, Ty lepiej szybko przyjedź po seriale bo widać, że się nudzisz;)
Tu znajduje się
Katechizm Kościoła Katolickiego a tu
Kodeks Prawa Kanonicznego. Odpowiedzi na takie pytanie szukałabym raczej w KKK.
IMVHO nie musisz się spowiadać ze zjedzenia włosa;] Pójdę nawet dalej. Gdybyś nawet zjadł całą Lowenne, to istnieją sytuację, w których nie musiałbyś się spowiadać. Gdybyśmy rozbili się samolotem na Grenlandii i nie miałbyś co jeść a ja bym zeszła z tego świata, to możesz mnie zjeść. Pewnie Ci zaszkodzę ale mimo to pozwalam;)
Toki pisze:
Zresztą kanibalizm jest zapewne grzechem, jeśli kogoś upolujesz, żeby go zjeść. ;)
Dokładnie. Jeżeli na mnie zapolujesz, to to już będzie złe i nie pozwalam;)
Toki pisze:
Grzech ma na sumieniu ewenualnie wytwórca wędliny, który nie dopilnował, żeby mięcho było czyste i zdrowe. :)
Zgadzam się:)
Sexbeer pisze:
Wchodząc w bardziej niebezpieczne rejony, chciałbym zauważyć, że seks oralny również można na podstawie tej dyskusji uznać za kanibalizm ;))
Według KK seks oralny jest dopuszczalny tylko jako pieszczota i wstęp do seksu waginalnego.
Hagar pisze:
Swoją drogą to spotkałem się z opinią księdza, że skoro młodzi się kochają i chcą za siebie wyjść, to co to za grzech, taki seks...
Opinie w tej materii bywają sprzeczne. W takiej sytuacji odpowiedziałam kiedyś młodym, że w takim razie ślubu może im udzielić kościelny, poco fatygować proboszcza. Przecież kościelny był przy tylu ślubach, zna wszystkie regułki. A jego papierek? Poco mu papierek skoro wam jest niepotrzebny.
Wiecie, że o seksie mogę długo rozmawiać. ale wolę
rozmawiać a nie pisać. Najlepiej przy dobrej herbacie.