|
Widziałam wczoraj "Upadek" i szczerze mówiąc nie wiem, o co chodzi z tym całym pokazywaniem Hitlera "w sposób współczujący" (?). To, że jest stary, oderwany od rzeczywistości, żyje mrzonkami, ciągle krzyczy o jakichś nieistniejących już armiach... no dobrze, to jest śmieszne, żałosne, bardzo ludzkie, ale nie wzbudzające współczucie, do cholery. Czy współczująco ma na nas działać scena, gdy odmawia wszelkich praw cywilom (bo "naród niemiecki był słaby, więc ma zginąć")? Ślub z Ewą Braun czy trzymanie na kolanach dzieci Goebbelsa - nie przesadzajmy, gdyby tego nie było, mielibyśmy do czynienia z maszyną. Mam wrażenie, że niepotrzebnie rozdmuchano jako kontrowersyjny porządnie zrobiony film historyczny, ukazujący Hitlera z perspektywy jeszcze w kinie nie poruszanym (albo tak mi się wydaje). No bo co jest kontrowersyjnego w tym, że się pokazuje, jak fuhrer je, śpi i wyprowadza pieska na spacer? Chyba, że oczekujemy od kina,a by pokazywało pewne postaci tylko jako krwiożercze bestie, ale nie bądźmy dziecinni.
Naszła mnie refleksja: może gdzieś ktoś się wzruszył, nie wiem, może w Ameryce albo jakaś niedokształcona jednostka się zawieruszyła na ten film i przejęła do głębi trzęsącym się dziadkiem z wąsami? To chyba jedyna możliwość, bo przeciętny, w miarę wykształcony Europejczyk nie jest w stanie się ani przez chwilę wzruszać Hitlerem. Przeszkadza te trochę za dużo posiadanej przezeń wiedzy historycznej.
Już dużo więcej emocji wzbudzają postacie przyboczne: Ewa Braun, która do ostatniej chwili stara się trzymać fason i z histerycznym uśmiechem chce się bawić, tańczyć na stole pośród gruzów i trupów. Sekretarki, naiwne dziewczyny, obiecujące, że zostaną, chociaż same nie wiedzą, co mówią. Twarda jak Margaret Tatcher pani Goebbels, z zimną krwią trująca swoje dzieci. Doktor miotający się po Berlinie w próbie pomocy komukolwiek w czymkolwiek. Dzieci "bawiące się" w wojnę. To wszystko zapada w pamięć, porusza, może nawet szokuje. Ci wszyscy ludzie - tak, ale nie Hitler. Nie Hitler.
_________________ You stay away from my boy's pants or I'll hang ya from my Jolly Roger, ya Jezebel! Elaine Marley-Threepwood
|