|
[uwaga, pisane na "bardzoszybko"]
Przed chwilą skończyłam oglądać "X-men 2". Film dość przeciętny, taka jedna wielka (za przeproszeniem) rozpierducha, okraszona ładnymi efektami specjalnymi. A jeżeli już o nich mowa, to podobała mi się walka Wolverine'a z Deathstrike, poza tym całkiem ładną muzykę pod to podłożyli. Jeżeli chodzi o aktorów, to nikt sie specjalnie nie wyróżniał - wszyscy byli, jak dla mnie, strasznie mdli i bezbarwni (Cyclops jakiś taki mydlany, błeee). Udany był Magneto (lepszy niż w pierwszej części, z tego co pamiętam), zwłaszcza jego niektóre powiedzonka (np. "To zabawne jak ciągle na siebie wpadamy, mr. Stryker"). W kilku scenach podobał mi się jeszcze Wolverine (ale głównie wizualnie). No i Patrick Stewart był niezły, ale ja mam do niego sentyment przez Star Treka ;) Aha, nie mogę darować twórcom tego, jak paskudnie zrobili Mystique - wygląda jak jaszczurka, IMO wystarczyłaby sama niebieska skóra, łuski mogli sobie darować.
Podsumowując: film średni, da się obejrzeć, ale ja raczej już do niego nie wrócę - za bardzo kala moje dziecięce wyobrażenie X-menów. ;))
A, przypomniało mi się jeszcze: kiedy film się zaczyna, słychać głos prof. Xaviera, a na ekranie latają gwiazdki (to chyba wizja z Cerebro, czy coś takiego). Błyskawicznie skojarzyło mi się to ze "Space, the final frontier. These are the voyages of the starship Enterprise...". :))
Wczoraj oglądałam "Między słowami", a przedwczoraj - "Godziny". Nie umiem ująć w słowa moich wrażeń, więc napiszę tylko, że oba filmy są naprawdę świetne. Naprawdę, no :]
A teraz idę oglądać "Księżniczkę Mononoke". Dobranoc :)
_________________ Wszystkie drogi prowadzą na Haymarket :)
you and me, and the devil makes three
|