V pisze:
Nie, "Wiolonczela" nie jest taka zła.
"Wiolonczela", moim zdaniem, w ogóle nie jest zła. Oglądałam ją zeszłej jesieni w Muranowie i wyszłam z kina pod naprawdę wielkim wrażeniem.
Cytuj:
Film nierówny,ale taki już urok nowelkowych składanek.Są w nim trzy wspaniałę nowelki; ta Figgisa(ta z ekranem podzielonym na cztery),
Ta właśnie mi się nie podobała - jak już ktoś gdzieś napisał: "człowiek ma tylko dwoje oczu". Poza tym, może wstyd się przyznać, była za bardzo nowatorska jak na mój gust - innymi słowy: "o co tam chodziło"? ;)
Cytuj:
Redforda(wspaniały styl i muzyka Jocelyn Pook)
Która to była? Możesz mi przypomnieć?
Cytuj:
i Menzla(ta o starszym człowieku wspominającym przeszłość,gra go Rudolf Hrusinsky,najlepszy odtwórca roli Szwejka i jeden z ciekawszych aktorów czeskiego kina).
Ta wbiła mnie w fotel. Szalenie wzruszająca, naprawdę piękna, a zarazem prosta (pod względem wykonania).
Cytuj:
Ciekawy jest jeszcze Godard,
<szept mode on> która to była? </szept>
Cytuj:
reszta w sumie przeciętna,nieporozumieniem jest tylko nowelka Istvana Szabo,ta o małżeńskiej kłotni.
Aaa, tu się nie zgodzę - ta akurat podobała mi się najbardziej. Chwytające za serce (przynajmniej mnie) ukazanie największego błędu żony, który popełniła zupełnie przypadkiem, niechcący i w tej samej chwili żałuje tego głęboko, aż do bólu - świetna gra aktorska, IMVHO. Zdaje się, że właśnie na tej nowelce zaczęłam ryczeć jak bóbr, ale ja wtedy miałam stan podgorączkowy i łzy zaczęły mi się w oczach kręcić dość wcześnie ;)
Oprócz tego podobała mi się jeszcze nowelka opowiadająca o facecie wracającym po kilkudziesięciu latach z kosmosu. Banalnie prosta, żeby nie powiedzieć banalna. Ale ładna. IMO.